Co robią cienie, gdy nie patrzymy

Co robią cienie, gdy nie patrzymy

Maciej Paterczyk

Wydawca Lira
Miejsce wydania Warszawa
Rok wydania 2026
EAN (ISBN) 9788368577648
Opis w Katalogu Centralnym

Autor osadził fabułę starym pałacu w Kobryniu, miasteczku na kresach przedwojennej Rzeczypospolitej, pod koniec 1938 roku. Pałac wraz przyległym terenem należy od dawna do pruskiej rodziny Denhoffów, którzy po zmianach terytorialnych po I wojnie światowej, czyli jak wówczas pisano Wielkiej Wojnie, zostali obywatelami polskimi. Teraz senior rodu Moritz vel Maurycy Denhoff zaprasza do siebie na święta Bożego Narodzenia całą rodzinę: syna Alfreda z żoną Zedą i córką Elżbietą oraz drugiego syna Konrada z żoną Ireną. Jest także Róża, której mąż leczy się za granicą w sanatorium przeciwgruźliczym, jak również guwernantka Eli, Faustyna. Zaproszenie pana domu przyjął jego dawny przyjaciel z wojska, pułkownik Polański. Przybył również nieprzyjemny facet z teczką pełną dokumentów, którego Moritz przedstawił jako swojego prawnika. Na miejscu przywitał gości Iwan Bogdan, wieloletni służący Denhoffa oraz kucharka Wanda Gadomska z córką Stellą. Goście nie wiedzą lub tylko udają, dlaczego senior rodu wezwał ich tak nieoczekiwanie. Zwłaszcza, że przez całe święta Bożego Narodzenia odnosił się do nich z rezerwą. 27 grudnia mogliby już wyjechać i niektórzy nawet chcieliby bardzo, bo stary pałac nie ma prądu ani telefonu, a ponadto da się wyczuć w nim – oprócz stęchlizny – coś irracjonalnego – niepokojącego i złowrogiego. Zostają jednak, bo wieczorem stary Denhoff ma im oznajmić swoją wolę. Przypuszczają, że chodzi o testament. W międzyczasie żona Alfreda jakoby spostrzega przez okno jakąś postać idącą zaśnieżoną drogą w kierunku pałacu. Wprawdzie nikt więcej jej nie widzi, ale Denhoff poleca służącemu, żeby wziął rewolwer i dokonał lustracji terenu. Kiedy Iwan wraca, oddaje broń chlebodawcy. Wieczorem rozlega się strzał – pan domu zostaje znaleziony martwy z raną od postrzału w głowę. Nieoczekiwanie zjawia się nowy policjant z miejscowej komendy, Jakub Getling, który podejmuje śledztwo, ale zachowuje się dziwnie.

Nieadekwatnie do sytuacji z jego twarzy nie schodzi uśmiech i nie potrafi wyjaśnić dlaczego akurat znajdował się w pobliżu. Okazuje się, że zna jedną z pań, bo wcześniej pracował w Warszawie i prowadził postępowanie w sprawie wypadku w należącej do Denhoffów fabryce. Potem trafił do Kobrynia, niby przypadkiem, bo naraził się przełożonym i miał do wyboru: kresy albo zwolnienie z Policji. Z kolei tuż po przybyciu do pałacu Faustyna nieoczekiwanie przewraca się na schodach. Zobaczyła coś, co ją przeraziło, a może kogoś? Tajemnica wokół śmierci Moritza szybko zaczyna się zagęszczać. To nie było samobójstwo, lecz morderstwo, ale kto mógł to zrobić? Wydarzenia powieściowe obserwujemy oczami dwóch postaci. Są to służący Iwan oraz aspirant Jakub. Ten ostatni prowadzi oficjalne śledztwo, ale wydaje się w jakiś sposób powiązany z tragicznymi wydarzeniami, jakie przed laty doświadczyły tę rodzinę. To samo dotyczy Iwana, który był świadkiem śmierci żony Moritza, a potem jego siostry, nazywanej przez okolicę szaloną Gretą, która spędzała ostatnie lata życia zamknięta w pałacowej wieży. Była Prusaczką i całe życie mówiła po niemiecku, ale ostatnie słowa wypowiedziała do Iwana po polsku.

Dlaczego? Grono podejrzanych nie jest jednak hermetyczne, gdyż stopniowo wchodząc do niego również osoby spoza pałacu. Powieść początkowo przypomina twórczość Agathy Christie, szczególnie powieść „Boże Narodzenie Herculesa Poirota”, a także sztukę sceniczną, przerobioną również na powieść, „Pułapka na myszy”. Posługując się tą konwencją autor radzi sobie znakomicie, tworząc klaustrofobiczną atmosferę niesamowitej zamkniętej przestrzeni wypełnioną postaciami, z której każda wydaje się nosić w sobie coś dziwnego. I bez dodatkowego wątku książkę czytałoby się dobrze, gdyż narastające napięcie oraz liczne pytania pozostające bez odpowiedzi sprawiają, że nie można się od niej oderwać. Ale Maciejowi Paterczykowi to nie wystarcza. Wprowadza bowiem elementy metafizyczne: Iwan Bogdanow rozumie mowę myszy i ptaków, które o tajemnicy tego pruskiego rodu mogą wiedzieć więcej od ludzi.

Z kolei policjant Getling słyszy w głowie od kilku miesięcy głos zagadkowej kobiety. Nie wie jednak, co ten głos chce mu przekazać, podobnie jak stary służący nie rozumie do końca wieloznacznego języka, jakim posługują się ptaki. Osobnym elementem wzbudzającym zainteresowanie jest klimat retro i umiejscowienie akcji tuż przed progiem tragicznego roku 1939. Członkowie rodu Denhoffów mówią zarówno po niemiecku, jak i po polsku, ale częściej po niemiecku, z tym, że siermiężną z natury niemczyznę potomków Moritza łagodzi miękki, słowiański akcent. Z kolei senior rodu rozmawia ze służbą i miejscowymi wyłącznie po polsku, deklarując przy tym, że od czasu dojścia hitlerowców do władzy w Niemczech język niemiecki stracił dla niego dużo na uroku. Powieść jest majstersztykiem w budowaniu grozy i zagadki kryminalnej. Wymarzona lektura dla każdego, kto się nudzi lub chciałby oderwać się od szarej rzeczywistości dnia codziennego. Polecam. Oprawa miękka, klejona.