Świat zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL

Świat zaginiony. Wyprawa do wnętrza PRL

Jacek Piekara

Wydawca Zysk i S-ka
Miejsce wydania Poznań
Rok wydania 2025
EAN (ISBN) 978-83-8335-386-9
Opis w Katalogu Centralnym

Jest to podróż po czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, której przewodnikiem, czy może pilotem, jak to się obecnie nazywa, został znany autor literatury fantasy. W pierwszej chwili może to zaskakiwać, ale przecież tytułowy „Świat zaginiony” to enklawa z innej epoki, niby realna, a miejscami nawet aktualna do dzisiaj, tym niemniej mająca w sobie coś z fantastycznej groteski. Obiektywne fakty Jacek Piekara przekazuje nie stylem monografisty historycznego, lecz własnym głosem naocznego świadka, żyjącego „tu” i „wtedy”, a w jego opowieściach jest kwintesencja tamtego ustroju, w tak silnym stopniu odbijającym się na codziennym życie obywateli. A właściwie nie tyle odbijającym się, co kreującym szarą, przypominającą klatkę przestrzeń, w której zwykły człowiek musiał się jakoś odnaleźć, bo po prostu nie miał innego wyjścia.

Autor omawia więc przede wszystkim to, co znajdowało się na porządku dziennym, czyli wielogodzinne kolejki w sklepach i przed nimi, ubogie kulinaria restauracji i barów mlecznych, chamstwo kelnerów i sprzedawczyń, dopisywanie do rachunków nie zamówionych wiktuałów, jakość żywności, sprzedawanie spod lady, samochody typu wołgi, warszawy, syreny, trabanty, oraz fiaty, zwłaszcza te zwane maluchami, handel walutą, spekulację, talony na samochody, reglamentację cukru, papierosów i tłuszczów, a także alkoholu. Jest mowa o stonce ziemniaczanej oraz mrówkach faraona nawiedzających mieszkańców blokowisk, jak również o bazarach, punktach skupu makulatury i opakowań szklanych. Są zjawiska polityczne, społeczne i obyczajowe typu socrealizm, propaganda sukcesu, pielgrzymki, gry liczbowe, podziemie antykomunistyczne, cenzura, czasopisma, programy telewizyjne, sport, edukacja szkolna. Są i postaci, o jakich się mówiło, oglądało na małym ekranie oraz w kronikach filmowych lub słyszało głównie w zagranicznych rozgłośniach.

Z jednej strony były to więc osoby typu Bolesław Bierut, Wojciech Jaruzelski, Jerzy Urban, a z drugiej Adam Michnik, Jacek Kuroń, Anna Walentynowicz czy Grzegorz Przemyk. No i Lech Wałęsa, po części oficjalny, przynajmniej do stanu wojennego, potem nieoficjalny, „osoba prywatna”, jak powiedział Urban w jednej z wtorkowych konferencji prasowych, a później znowu oficjalna i to mocno – aż za bardzo. Ciekawie autor charakteryzuje fenomen ludzi typu Michnik, pokazujących – niczym doktor Jekyll i mister Hyde – swoje odmienne oblicza: inne w PRL-u, kiedy kreował się na bohatera, i potem już to właściwe, kiedy stanął na czele „Gazety Wyborczej”, teoretycznie mającej pełnić funkcję organu całej opozycji antykomunistycznej, a w rzeczywistości służącej jednej koterii.

Pisząc o służbie wojskowej, zasadnicza trwała dwa lata, a w marynarce nawet trzy, Piekara przypomina różne sposoby mające na celu jej uniknięcie. Nie było to łatwe, ponieważ komisje poborowe były czujne, ale niektórym się udawało, zwłaszcza jeśli posiadali tak zwane żółte papiery, bo tych kadra wojskowa obawiała się panicznie. Za unikanie wojska groziła kara więzienia: dwa albo trzy lata. Reżim był jednak na tyle perfidny, że po zapuszkowaniu delikwenta i odsiedzeniu przez niego wyroku, ponownie przesyłał mu wezwanie do odbycia zasadniczej służby wojskowej. A kiedy nieszczęśnik znowu odmawiał, po raz drugi wędrował za kratki. Piekara pochyla się również nad stanem umysłowym kadry zawodowej ludowego wojska polskiego, oficerami i żołnierzami, tymi, którzy nie z przymusu, lecz w własnej woli przywdziali mundury. Nie kryje pogardy do nich, bo przecież wysługiwali się „bratniej” armii radzieckiej, no i szkolono ich, żeby w razie czego strzelali do własnych obywateli, nie mówiąc o państwach NATO, kreowanych wówczas na wrogów, a Stany Zjednoczone na wrednego imperialistę, od którego jednak zarówno PRL, jak i ZSRR kupowały zboże i nie tylko. Polecam. Oprawa twarda, szyta.