Spotkanie na Koszykowej z Adamem Stawickim, autorem “Mroku północy”

Biblioteka na Koszykowej zaprasza na spotkanie z Adamem Stawickim, autorem „Mroku północy”. 

Wtorek 10 października g. 18.00 sala konferencyjna na I piętrze budynku Plomby

Spotkanie poprowadzi: Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska

 

Prawdziwa gratka dla fanów sienkiewiczowskiej Trylogii. Dokładnie w rocznicę bitwy pod Kircholmem, w księgarniach ukazał się “Mrok północy” – pierwsza od ponad stu lat kontynuacja kultowej serii. W Nowej Trylogii poznamy nieprawdopodobne wyczyny pana Zagłoby, będziemy też śledzić losy rodów Wołodyjowskich i Kurcewiczów. W tle rozgrywają się wielkie wydarzenia historyczne z epickim opisem kircholmskiej wiktorii w finale.

Oryginalny cykl Henryka Sienkiewicza napisany w latach 1884-88 w trzech częściach: „Ogniem i mieczem”, „Potopie” oraz „Panu Wołodyjowskim”; opisuje burzliwe losy dawnej Rzeczpospolitej Obojga Narodów w czasach Powstania Chmielnickiego, Potopu Szwedzkiego, wreszcie wojny z Turcją zakończonej upadkiem Kamieńca Podolskiego. Rozgrywa się w latach 1648-73. Nagrodę Nobla i światową popularność Sienkiewicz zdobył dzięki „Quo Vadis” – opowieści o prześladowaniu chrześcijan w starożytnym Rzymie. W kraju jednak zdecydowanie najwięcej sławy przyniosła mu właśnie Trylogia.

Cykl książek powstał dwadzieścia lat po upadku Powstania Styczniowego, w okresie straszliwej rusyfikacji i prześladowań, kiedy wydawało się, że nie ma już żadnych nadziei na odzyskanie przez Polskę niepodległości. Sienkiewicz stworzył dzieło, które miało przynieść pokrzepienie serc – przypomnieć o czasach wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ale też uświadomić jakiego wysiłku, wiary i cierpliwości trzeba było już w XVII wieku, aby nie dopuścić do zniszczenia ojczyzny przez wojnę domową i drapieżnych sąsiadów.

Heroiczne wyczyny i niezachwiany charakter Wołodyjowskiego czy Skrzetuskiego miały wlać otuchę w serca i dać wzór do naśladowania kolejnym pokoleniom Polaków, walczącym jak ich idole, o niepodległość ojczyzny. Z kolei rubaszna postać Zagłoby miała wywołać uśmiech na twarzach znękanych codziennością rodaków.

To dlatego wiele pokoleń, pod zaborami, okupacją niemiecką czy potem sowiecką, czytało z zapartym tchem wyczyny bohaterów z legendarnych kresowych stanic i Dzikich Stepów. Miliony wypełniły sale kinowe podczas ekranizacji „Pana Wołodyjowskiego”, „Potopu” oraz „Ogniem i mieczem”. Telewizyjne powtórki cieszą się nieustającą popularnością, a poszczególne części cyklu są nieodłącznym elementem świątecznego programu telewizyjnego. Henryk Sienkiewicz nadal też utrzymuje się w pierwszej trójce najchętniej czytanych polskich autorów.

Sienkiewicz myślał o kontynuacji Trylogii, która miała obejmować zwycięską dla Polaków bitwę pod Wiedniem. Zrealizował nawet pierwszą część – „Na polu chwały”, w której pojawiają się jednak zupełnie inni bohaterowie niż w oryginalnym cyklu.

Do idei Sienkiewicza wraca Adam Stawicki, dla którego „Mrok północy” jest literackim debiutem. Autor przenosi akcję w czasy o pięćdziesiąt lat poprzedzające oryginalną Trylogię. Mamy zatem rok 1600. Poznajemy pana Zagłobę, który mimo ledwie dwudziestu lat, posiada ustaloną już sławę birbanta i opoja, na dodatek zdobywcę rozlicznych serc niewieścich, olśniewającego wszystkich swoimi nieprawdopodobnymi przygodami. Los sprawia, że musi on współpracować z porucznikiem Jerzym Wołodyjowskim, przyszłym ojcem sławnego Michała. Obu czeka wielka miłość, ale też konieczność obrony ojczyzny, walka o przetrwanie, wreszcie poszukiwania zaginionych wybranek serca. W finale powieści mamy epicki opis wielkiego zwycięstwa Polaków i Litwinów pod Kircholmem, a także wyczekany ślub bohaterów.

– Nie ukrywam, że Trylogia jest jedną z moich ulubionych lektur, a „Ogniem i mieczem” czytałem bodaj pięciokrotnie – tłumaczy Adam Stawicki, autor „Mroku północy”. – Ta historia już od dziecka wywoływała u mnie dreszczyk emocji przy szarżach husarii, tęsknotę za czasami wielkiej Rzeczypospolitej Obojga Narodów, wreszcie dumę z bohaterstwa głównych bohaterów, którzy byli w stanie poświęcić życie dla ojczyzny i honoru.

Książka, mimo że współczesna, pisana jest językiem i stylem, przypominającym do złudzenia oryginalną sienkiewiczowską Trylogię. Mamy tutaj barwne i pompatyczne opisy bitew, pokazane życie codzienne na terenach dawnej Rzeczypospolitej, wreszcie przypomnienie dawnego charakterystycznego języka.

– „Mrok północy” jest pierwszą z trzech planowanych części Nowej Trylogii. Będą one opisywały dzieje Rzeczypospolitej aż do roku 1621. Przygody głównych bohaterów będą splatały się z wojnami toczonymi wówczas przez Polaków, Litwinów i Kozaków. Nie zabraknie oczywiście wielkich bitew tamtego czasu: pod Kłuszynem, Cecorą i Chocimiem – zapowiada Jacek Małkowski, właściciel wydawnictwa Astra, które jest wydawcą cyklu. – W kolejnych książkach znajdzie się, podobnie jak w „Mroku północy”, miłość i walka, bohaterstwo i łzy, braterstwo i zdrada. Drugiej części – „Korony carów” można spodziewać się jesienią przyszłego roku. „Braterstwo krwi” ukaże się prawdopodobnie rok później.